O drugiej wizycie u seksuologa i szarości życia

Oj, oj… pisałem tego posta wcześniej i nie dodałem 😛
ale już się poprawiam 😀

***

Ostatnio w piątek (9 grudnia) miałem drugą wizytę u seksuologa. Miałem przynieść życiorys emocjonalny, to przyniosłem – 8 stron A4 (napisałem 12 na kompie, ale ręka mi odpadała jak to przepisywałem więc streściłem) 😀
Nie mam zapisanej kolejnej wizyty, no bo idą święta, więc mam zadzwonić za miesiąc i powiedzieć że jestem na liście do diagnostyki to mnie zapiszą.
Od pani doktor dostałem skierowanie do poradni genetycznej, dzwoniłem tam dowiedzieć w jakich godzinach mam tam przyjść i czy oprócz skierowania i dowodu coś jeszcze przynieść. Dowiedziałem się, że zapisują na kwiecień.

Przeszedłem w piątek 12 km… Najpierw z busa do seksuologa, potem z tego jednego końca łodzi na drugi – książkę na uczelnie odnieść, bo ostatni dzień ją miałem, a nie chciałem trzymać po terminie, a potem znów na busa powrotnego. Najlepsze było to, że myślałem że po drodze siądę i się nie ruszę. Coś mi w biodrze chrupło i czułem jak idąc gdzieś na nerw mi uciska. W sensie jak się prawa kość udowa łączy z miednicą – to aż mnie tak rwało. Myślałem tylko o tym żeby się zwinąć na łóżku. No ale przeczłapałem, dojechałem do domu i dopiero poszedłem zwinąć się w kłębek i spać. Próbowałem jeszcze zanim się położyłem jakoś kręcić tą nogą żeby odchrupło, ale następnego dnia dalej bolało przy każdym kroku. Spokojnie, naprawiło się i jest dobrze 🙂

***

W ogóle myślałem że ciężko będzie mi utrzymać jakąkolwiek systematyczność. Ale chyba się myliłem.
Każdy zawsze mi mówił że jestem nie systematyczny, a tak naprawdę od ponad roku prowadzę kalendarz gdzie sobie zapisuję co zrobiłem i jak kreatywny był mój dzień. Gdybym nie był systematyczny nie prowadziłbym go. Co prawda czasem jest tak że uzupełnię dwa wcześniejsze dni, ale nigdy nie zostawiam go na dłużej.

Tak samo myślałem że to że postanowiłem pisać przynajmniej notkę na miesiąc, będzie mnie jakoś ograniczać. Że będę się zmuszał czy coś. A tak naprawdę to był strzał w dziesiątkę. Sam chce tu zaglądać. Cieszy mnie to. Wiem, że mogę pisać więcej niż jedna notka, ale wiem też że jeśli postanowiłbym więcej, a postanowień nie wypełniał to sam bym się na siebie złościł. A tak jest idealnie 😀

***

Nie wiem czemu, ale znów łapię jakiegoś doła.
Moje życie znów zwalnia. Znów częściej ciesząc się – popadam w smutek.
Tak po prostu “pstryk”.
“Czemu się z tego cieszyłem? Przecież życie jest do bani…”

Znów wkrada się dookoła ta szarość.

Ale mimo niej wiem jakie mam cele. Wiem co chcę osiągnąć. Wiem czego pragnę, co chcę od życia. Co chcę po sobie zostawić.
Tylko czy starczy mi sił żeby wszystko co chcę – zrealizować, osiągnąć, wykonać?

***

Znów uczę się działania. Znów mówię sobie “Czarny miałeś coś zrobić, to nie obmyślaj tysiąca różnych scenariuszy. Jebać to. Nie myśl – zrób to.”

Za dużo myślę i analizuję. Po części to dość dobre i przydatne, ale czasem wpadam w błędne koło. Gdy myślę, myślę i myślę, a nic z tego nie ma w rzeczywistości.

***

Eh. W sumie wiem, że ta notka jest krótka, ale jak będę chciał coś jeszcze napisać, to napiszę kolejną.
Po prostu nie mam siły.

Fajnie byłoby się obudzić, a twoje wszystkie problemy znikły, prysły jak bańka. Masz czystą kartę. Możliwości. Możesz być kim chcesz. Masz możliwości by wszystko osiągnąć. Masz dobry start.

Eh.. Mówiłem za dużo myślę 🙂

wasz
Tomek

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s