O moich nożach motylkowych, rysowaniu i uczelni

Październik – piździernikiem, jak był tak się skończył,
a teraz już niedługo połowa listopada. Jak ten czas szybko leci…
No ale jak mówiłem przynajmniej jedna notka w miesiącu, tak i jestem.

Jeszcze niedawno byłem chory, zamiast na uczelni to tydzień siedziałem pod kołdrą, łykałem antybiotyk i mnóstwo innych tabletek, i jak mi w miarę przeszło, tak teraz znów mnie coś bierze. Gdzie się podziała moja odporność? A jeszcze tak niedawno mogłem się cieszyć tym, że nie choruję prawie wcale.

***

Ostatnio coś mnie złapało na rysowanie. Nie ołówkiem, nie kredkami.. wziąłem w łapy mazaki i bez żadnego szkicu ani nic zaczynam napierdzielać jakieś postacie i nawet spoko mi to wychodzi. W plastyku musiałem malować martwą naturę, albo robić szkice ludzi, dłoni, stóp. Po prostu musiałem bo kazali. I jak nie tknąłem nic do rysowania czy malowania od końca kwietnia (bo koniec szkoły i w maju były matury), tak dopiero teraz odzyskałem jakąkolwiek do tego chęć. A że nic już nie muszę, to rysuję jak chcę. Może to co teraz rysuję dupy nie urywa, no ale praktyka czyni mistrza, nieprawdaż? 🙂

***

Ostatnio kupiłem i sobie i bratu noże motylkowe. W naszym polskim slangu mówi się na nie balki od Balisong. Pewnie zapytasz “na co ci to?”. Bawię się. Oglądam i uczę się różnych trików. Choć to może za dużo powiedziane, bo szczerze usiadłem trzy razy po kilkanaście minut, żeby sobie “pomachać” balkiem, a umiem już cztery sposoby rozłożenia i złożenia. Nie wiem czemu, ale w chuj mi się podobają te noże. Pewnie też częściowo przez gierkę. W Team Fortress 2 lubię postać Spy’a który takowy nożyk posiada. No i poszedłem w internety zobaczyć jakie można robić triki takim nożem, a to co zobaczyłem tak mnie zajarało, że no nie mogłem nie kupić tych noży… Tak noży.. Mamy po dwa xD Najpierw zamawiałem po jednym dla mnie i brata, potem ze dwa dni później na rynku w naszym mieście odkryliśmy że jest jedno stoisko z bronią białą. Taki tani bazarkowy szajs, ale stwierdziłem że muszę kupić jeszcze jeden, no a brat zrobił to samo xD

Myślałem żeby nagrać filmik z tymi “trikami” co je umiem i na yt wstawić. Zastanowię się jeszcze, ale jestem bardziej na tak, mimo że brak mi czasu to się postaram. 😀

***

W sumie nie wiem o czym mogę jeszcze napisać.
Mam zapierdziel na uczelni. Nie wyrabiam się bo wszystko z brudnopisu przepisuję, więc nie mam czasu na nic (w weekendy też przepisuje).

Żeby dojechać na uczelnie muszę wstawać 4h przed moimi zajęciami, wyszykować się w godzinę, potem iść na busa, busem jadę ponad godzinę, potem pół godziny z buta na uczelnie. Jestem jakieś 40 minut przed zajęciami, więc sobie czekam – późniejszym nie mogę jechać bo bym się spóźniał.

No a z uczelni z powrotem pół godziny z buta na busa który jedzie 1,5h. Więc trochę mnie to męczy. Nawet powiedziałbym że trochę bardzo.

***

Zwykle staram się nie używać żadnych końcówek, ale odkąd jestem w Łodzi to na przykład idąc ulicą i gadając przez telefon napierdzielam męskimi końcówkami tak jak zwykle robię to w domu czy przy osobach które o mnie wiedzą. Poza tym cieszy mnie ta anonimowość – mijasz na ulicy tyle ludzi, że za chwile nie pamiętasz nawet ich twarzy, a oni ciebie. To jest piękne. Ogólnie cieszę się tym miastem.

***

Napisałbym coś jeszcze, ale jest pierwsza w nocy, z nosa mi cieknie, zatoki i łep bolą i kicham. Pewnie i tak dodam to jutro, bo zawsze muszę sobie jeszcze przeczytać takim świeżym okiem cóżem tu nawypisywał. xD
No to do następnej notki. 🙂

wasz
Tomek

Reklamy

2 uwagi do wpisu “O moich nożach motylkowych, rysowaniu i uczelni

  1. Nagraj ten filmik, chętnie obejrzę 🙂
    A wolno takie noże przy sobie nosić?
    Z dojeżdżaniem masakra… współczuję, chybabym nie wyrobił 😛 A mnie się wydawało, że 40 minut do pracy jeździć to dużo… 😉

    Polubienie

    • Jak byłem w podstawówce to jeździłem do babci i od niej do szkoły, to dojeżdżanie 40 minut jest spoko i ujdzie. Ale to co teraz odpierniczam to masakra. Ale miesiąc wytrzymałem, to dam radę.
      Cieszę się że się chociaż nauczyłem spać w tych busach. Bo nie wysypiam się, to chociaż sobie podrzemię w drodze. Siadam i po kilku minutach śpię, a jak jestem w Łodzi to się budzę i około 10 minut czekam na swój przystanek.
      Ogólnie możesz mieć przy sobie nóż, ale musi być schowany, tak aby ktoś nie mógł go np złapać i kogoś pociąć. No i nie może to być np broń ukryta w czymś. Czyli np nie możesz mieć ostrza w lasce, czy w rączce od parasolki. Normalne noże możesz przy sobie nosić, ale schowane i nie bawić się nimi na ulicy 🙂 Pod spodem wkleiłem odpowiednie artykuły 😀

      Ustawa z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji
      Art. 4. 1. Ilekroć w ustawie jest mowa o broni, należy przez to rozumieć:
      4) narzędzia i urządzenia, których używanie może zagrażać życiu lub zdrowiu:
      a) broń białą w postaci:
      – ostrzy ukrytych w przedmiotach niemających wyglądu broni,
      – kastetów i nunczaków,
      – pałek posiadających zakończenie z ciężkiego i twardego materiału lub zawierających wkładki z takiego materiału,
      – pałek wykonanych z drewna lub innego ciężkiego i twardego materiału, imitujących kij bejsbolowy,

      Art. 32. 1. Broń i amunicję należy przechowywać i nosić w sposób uniemożliwiający dostęp do nich osób nieuprawnionych.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s