O mojej przeszłości i o tym jak zobaczyłem siebie

Cześć ponownie 😀
Pisałem z fajnym człowiekiem, a że potrafię się czasem nieźle rozgadać czy rozpisać i trochę ciekawych rzeczy w wiadomościach napisałem.
Więc siadłem. Trochę przerobiłem to co wysyłałem temu człowieczkowi i trochę dopisałem.
No i powstała z tego ta notka.
A tego człowieczka, jak i wszystkich innych z którymi pisałem czy piszę, pozdrawiam 🙂

***

Jako dziecko zawsze patrzyłem ludziom prosto w oczy. Potrafiłem od razu wiedzieć jak ktoś się czuje. Potrafiłem czytać z oczu jak z książki. Wiedziałem czy dana osoba jest zła, wesoła, jak się czuje, jaka jest…. Wiedziałem że potrafię to dostrzec w oczach, mimo że ludzie trzymają na twarzach maski. Ich mimika jest dobrze wyćwiczona, ale jednak nie potrafią zmienić swoich oczu. Czułem to i widziałem. Nie potrafię tego wyjaśnić. Trochę żałuję że gdy wiele osób zaczynało się czepiać, że czują się niezręcznie przez to że „gapię się” im prosto w oczy, to przestałem to robić. Zacząłem patrzeć wszędzie indziej, ale nie w oczy. Dziś już tak „czytać” z oczu nie potrafię. Ale w swoich widzę wszystko.

Mimo że nie mogę patrzeć na swoje ciało w lustrze, to kocham swoje oczy. W nich zawsze widziałem siebie – i dawniej się tego bałem. Gdy spoglądałem w swoje oczy w lustrze, to spojrzenie mnie przerażało, starałem się nie patrzeć sobie w oczy. Odkąd pogodziłem się ze sobą i dążę do zmian, widzę w swoich oczach chłopaka, którym zawsze byłem. Nie mogę już zobaczyć w swojej twarzy tej dziewczyny którą udawałem. Widzę moją twarz i moje spojrzenie, a w nim jestem cały ja. Taki jaki zawsze byłem. Tylko dawniej broniłem się przed samym sobą.

Teraz kocham swoje oczy i czuję, że jestem bliżej siebie (takiego prawdziwego, autentycznego siebie) niż kiedykolwiek.

***

Dawniej jakiś czas nosiłem spódniczki, malowałem się jak dziewczyna, farbowałem włosy. Było to wtedy jak sam sobie chciałem zaprzeczyć. Wtedy gdy próbowałem wmówić sobie, że czuję że jestem chłopakiem, dlatego że jestem za mało kobiecy.
Dopiero otrząsnąłem się jak zobaczyłem, że w lustrze nie widzę siebie.
Otrząsnąłem się z tego, gdy ze mnie zostało w odbiciu lustra tylko smutne, cierpiące spojrzenie. Wtedy się ogarnąłem i zaakceptowałem to, że nigdy dziewczyną nie byłem, mimo że mam takie ciało.

***

Jeśli chodzi o szkołę, to dopiero w liceum spotkałem miłych ludzi. Wcześniej raczej byłem nie lubiany, bo broniłem gnębionych osób – więc zaczęto i gnębić mnie.
Ale nauczyłem się dzięki temu jednej ważnej rzeczy. Że jestem lojalny, bez względu na cenę. Dzięki temu że stanąłem za dwoma dziewczynami które gnębili za nic, to zyskałem dwie przyjaciółki na całe życie. Co mi po tych którzy odwrócili się najpierw od tych dziewczyn, a potem ode mnie, bo bali się że za zadawanie się, czy zwykłą rozmowę zaczną być gnębieni? Ci wszyscy, w innej sytuacji tak samo odwróciliby się ode mnie.

Niezależnie od ceny stoję za swoimi, ale też nie bezkrytycznie. Jestem za prawdą, szczerością i sprawiedliwością. Więc jeżeli ktoś mi bliski coś spierdoli, to wolałbym mu to pokazać i pomóc naprawić jakieś błędy.

Gdybym patrzył na to co powiedzą inni, to nie stanął bym w obronie tych dwóch dziewczyn. Nie zyskałbym tej wspaniałej przyjaźni. Dziś mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy mając te dwie przyjaciółki, które są dla mnie niczym siostry. I mimo że kiedyś zjebałem (nie mieliśmy przez rok kontaktu z powodu mojej głupoty, czego do dziś żałuję i będę chyba o tym pamiętał do końca życia) to znów mamy dobry kontakt i ciągle się przyjaźnimy. I chyba mógłbym zrobić dla nich prawie wszystko, bo naprawdę warto. Tych dwóch tak wspaniałych osób, które są dla mnie jak rodzina, nie znalazłbym nigdzie indziej. Jestem szczęśliwy, że w jakimś stopniu mogę być przy nich i rozpiera mnie duma, gdy widzę jakie odnoszą sukcesy.

To naprawdę piękne móc cieszyć się z kimś tym, że ta osoba jest szczęśliwa.
To wspaniałe uczucie móc w tym uczestniczyć, po prostu być.
Wspierać i być wspieranym.
Mówić i słuchać.
Po prostu być, dla takich osób.
I być całym sobą.

***

Gdybym patrzył na innych już dawno nie żył bym na tym świecie.
Bo „co powiedzą”, „co będą sobie myśleć”… Gówno.
Niech inni robią co chcą. Oni to oni, a ja to ja.

***

Słyszałem kiedyś jak staruszki po wyjściu z kościoła gadały o innych ludziach rzeczy typu:
„Tamci sobie taki dom ładny sobie postawili, pewnie dużo nakradli.”
„A widziałaś tych moich sąsiadów? Auto nowe sobie kupili, pewnie kradzione”
„A ona pewnie za niego wyszła dla pieniędzy”
No kur…

***

Sam o sobie też wiele słyszałem.
W gimnazjum dziewczyna ze szkoły miała coś do mnie, a że słuchałem metalu, ubierałem się na czarno i miałem długie włosy, to postanowiła roznosić plotki że jestem satanistą.
I w końcu pewnego dnia, gdy jadłem obiad, babcia odwróciła się od zlewu w moim kierunku ze słowami “Słyszałam że ty…. koty w lesie wpierdalasz!”
No kurwa… i jak jadłem tą zupę, to aż się zadławiłem tym jebanym klopsikiem. Ja się duszę, a ona patrzy na mnie wymownym spojrzeniem czekając na jakąś odpowiedź…
Głupia babcia uwierzyła w takie plotki, bo oczywiście mama tej cudownej dziewczyny, rozpowiadała to dorosłym. Brawo…

Ehh.. Szkoda, że zapomniała, że od dziecka wychowywałem się ze zwierzętami i nawet w tej chwili mam 2 koty. I prędzej bym komuś coś zrobił niż pozwolił bym je skrzywdzić. Ale nie.. jak DOROŚLI rozpowiadają takie plotki, to to chyba musi być jakaś prawda objawiona xD

Był taki czas, że słyszałem za sobą wyzwiska. Wyzywali mnie od satanistów, antychrystów, lesbijek…

***

Ludzie potrafią innych obgadywać.
Nie ważne za co.
Wystarczy sam fakt że żyjesz.
Jeżeli chcesz coś w życiu osiągnąć nie możesz patrzeć na innych…

Żeby coś zmieniać, trzeba wyjść ze strefy komfortu, w której czujemy się bezpiecznie.
Obojętnie o co chodzi – nie możesz patrzeć na to „co inni pomyślą/powiedzą”.
To jest złe. Żyjesz dla siebie. To twoje życie. Nie ich.

***

Najciężej mi było mi o sobie powiedzieć osobom na którym mi zależy. Potem zaczęło się z górki. Mówiąc innym stresowałem się mniej. Nie obchodziło mnie to czy mnie zaakceptują czy nie, ważne jest dla mnie to, że chce być szczęśliwy, a bliscy których kocham są ze mną.

Co będą myśleć czy mówić inni, gówno mnie obchodzi.
Jeżeli mają czas obgadywać mnie, to chyba ich życie jest puste i jałowe, że wolą marnować czas na to kim jestem i co robię, niż na siebie.

A ja będę parł do przodu o to by mieć lepsze jutro. By kiedyś móc powiedzieć że „jestem szczęśliwy”.

wasz
Tomek

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s